Wybrałam się dzisiaj na spacer z Jessie. Specjalnie na tą okazję założyłam na siebie czarny gustowny płaszczyk idealnie komponujący się z kozaczkami z ciemnym futerkiem na koturnie. Włosy upięte w wysoki koński ogon falowały za mną radośnie na zimnym styczniowym wietrze.
Dostrzegłam ją już z oddali. Pomachała mi radośnie na powitanie, a ja uśmiechnęłam się. Nic się nie zmieniła, wciąż jest taka, jaką ją widzę oczami wyobraźni. Szare, modne palto świetnie podkreślające jej idealną sylwetkę, długie nogi zakryte gładkimi, czarnymi rajstopkami i jeansowa mini spódniczka. Rozpuszczone, pofalowane włosy koloru mlecznej czekolady otaczały jej pogodną twarz, z dużymi ciekawskimi oczami, długimi rzęsami i pełnymi ustami, na których często gościł szeroki uśmiech.
Uściskała mnie przyjaźnie, poczułam wtedy zapach jej perfum, który uwodził wielu mężczyzn. Przez chwilę rozmawiałyśmy, po czym ruszyłyśmy przed siebie, ramie w ramie, przeciwko całemu światu, a maleńkie, ciekawskie płatki śniegu wirowały wokół nas, zainteresowane naszymi historiami.
Jessie opowiedziała mi jak układa jej się z Darrenem, widać było, że nie chce zdradzać zbyt wiele. Pozornie była osobą otwartą i pewną siebie, jednak nie była skora do zwierzeń. Wyciągałam więc z niej coraz to więcej szczegółów, ciesząc się razem z nią jej szczęściem.
Wtedy przeszłyśmy do mnie. Od razu umilkłam, utkwiłam wzrok w ziemię, nie chcąc zadręczać jej swoimi głupotami. Oczywiście od razu zaczęła mnie męczyć, zna mnie za dobrze, wie, że nie potrafię nic przed Nią ukryć. Cóż mogłam zrobić, z Nią nie wygram. Wyżaliłam się jej ze swoich smutków, problemów, ale nie tylko. Moimi małymi radościami też się podzieliłam, w końcu każdy ma w swoim życiu swoje małe światełko w tunelu.
Słuchała mnie uważnie, nie przerywając mi. Jeśli chodzi o problemy sercowe, potrafi doradzić jak nikt inny. I kto by pomyślał! W końcu to ona do niedawna miała problemy z facetami. A teraz to ona pomaga mnie.
Wiem, że ma dużo swoich problemów, ale potrafi sobie z nimi radzić jak nikt inny. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych, nawet z najbardziej beznadziejnych sytuacji potrafi znaleźć wyjście. W porównaniu z tym z czym ona się boryka, moje problemy wydają się być błahe.
Dzięki niej nauczyłam się doceniać każdą godzinę, minutę, sekundę mojego życia. Kto wie, może przygotowało ono dla mnie coś wyjątkowego, specjalnego?
Rozstałyśmy się pod moim domem, Jessie odeszła do swojego świata, a ja do swojego. Powróciła do Darrena, do swoje pracy, przyjaciół. Musiałam dać jej odejść, jednak nie na zawsze. A ja ponownie zasiadłam przed ekranem komputera, by dalej tworzyć Jej, a zarazem moją, historię.